salon

09kwietnia17

Zapewniam Cię, że dobrze zaplanowana kuchnia otwarta na salon, ale z przepierzeniem w postaci ścianki, u mnie L-ka, daje komfort i gotowania i przebywania równocześnie w salonie. Gdyby stać mnie było na gosposię, to co innego. Wtedy tak, zrobiłbym zamkniętą. Gotuje mi żona, więc nawet jeśli tłucze kotleciki, to najwyżej zrobię głośniej, wyjdę na zewnątrz lub do innego pokoju. Ja nie chcę tu wojny na ten temat toczyć. Po prostu u nas się to sprawdza. W bloku, gdzie salon z otwartą kuchnią ma czasem 20-30m2 już bym takiego rozwiązania nie chciał. Zapewniam Cię, że dobrze zaplanowana kuchnia otwarta na salon, ale z przepierzeniem w postaci ścianki, u mnie L-ka, daje komfort i gotowania i przebywania równocześnie w salonie. Gdyby stać mnie było na gosposię, to co innego. Wtedy tak, zrobiłbym zamkniętą. Gotuje mi żona, więc nawet jeśli tłucze kotleciki, to najwyżej zrobię głośniej, wyjdę na zewnątrz lub do innego pokoju. Ja nie chcę tu wojny na ten temat toczyć. Po prostu u nas się to sprawdza. W bloku, gdzie salon z otwartą kuchnią ma czasem 20-30m2 już bym takiego rozwiązania nie chciał. A czyli jednak ścianka jest, czyli taka otwarta, a zamknięta.

Każdy robi jak uważa i szanuje Twoją decyzję! Nie mam zamiaru toczyć wojen. Po prostu na planie prostokąta w którym się mieści i salon i kuchnia, wstawiłem ściankę w literkę L i dzięki temu nie widzę i nie słyszę lodówki, piekarnika i mikrofali. Widzę z salonu jedynie barek, okno kuchenne i okap z płyta pod spodem. Reszta jest zasłonięta. Kominek? Do ozdoby nie ma kompletnie sensu. Jak się pali to czy kominek jest z płaszczem czy bez i tak sterylnie wokół niego nie będzie. Mam kuchnię półotwartą, tzn. z salonu trzeba przejść przez aneks jadalny ( który w zasadzie należy do kuchni). W salonie widać stół i krzesła z aneksu, natomiast siedzący goście na kanapie nie widzą już kuchni. Dla mnie taki układ jest optymalny i w miarę wygodny, ale smażąc rybę muszę włączyć pochłaniacz na max i wtedy nie słyszę co do mnie mówią z salonu. Kiedy domownicy oglądają telewizję, ja nie umiem posłuchać radia w kuchni.

Nie wyobrażam jednak sobie kuchni w salonie - gotuję codziennie, stołujemy się tylko w domu i chociaż lubię mieć w kuchni czysto nie zawsze utrzymanie idealnego porządku w kuchni jest łatwe. Mam takie zajęcia zawodowe,że często w 5 min muszę wszystko zostawić i biec do obowiązków. Nie chciałabym wracać do domu, padać zmęczona na kanapę w salonie i oglądać niesprzątnięte gary. Ale jak już te gary są schowane za jakimś przepierzeniem lub ścianką - to już mogą sobie stać Salon to niezbyt szczęśliwa nazwa. Kiedyś Murator szukał synonimu dla angielskiego “living room”, bez powodzenia. Jakieś propozycje padły , ale nic się nie przyjęło.

Mamy połączony z kuchnią i jest to dla nas bardziej “pokój codziennego użytku”, niż “salon”.

Dużą zaletą przy gościach, imprezie, jest stała obecność gospodyni. Ale też sąsiadka, która wpadła na “pięć minut”, jest przyjmowana w “salonie”, nie w kuchni. dezynfekcja i odgrzybianie klimatyzacji w biurze

Raczej nie ma tu idealnych rozwiązań, dla wszystkich.

Tyko np. niektórzy tu wysuwają takie argumenty: nie dla kominka w salonie, bo po co robić z salonu kotłownie, to ja się pytam po co z salonu robić kuchnie.

cisza

09kwietnia17

Cenne informacje. Udoskonalając swój projekt podobnie myślałam i cieszę się że znalazłam potwierdzenie na swoje pomysły. Powiedz dlaczego oddzielałaś kuchnię od salonu? Pierwsze co, to lecę zobaczyć blaty w kuchni bo dokładnie nad tym się zastanawiam.

Sedesami mnie zadziwiłaś bo ja osobiście nie przymierzałam się, ale mąż przeklina takie kształty.

No i klamki z zamkami magnetycznymi - kolejna rzecz do sprawdzenia Są zwolennicy obu opcji.

Ja nie chcę łączyć salonu z kuchnią bo

- salon ma być do- wypoczynku,

- eleganckiego wystroju, prezentowania się

- ciszy-a nie odgłosów z kuchni- wszelkich, zagłuszalących TV

-zapachów innego rodzaju niż intensywnego smażenia i pieczenia Nie umiem wklejać zdjęć a z chęcią bym pokazała swój plan, pewnie byście doradziły gdzie wstawić ściankę  Mam teraz otwarty salon, jadalnię i kuchnię. Mogę oddzielić sam pokój, wtedy jadalnia z kuchnią będą otwarte na resztę domu lub oddzielić samą kuchnię ale w tym przypadku stół będzie w części otwartej z salonem. Nie mam nic do zapachów roznoszących się po domu, no chyba, że to będą ryby  ale tu chyba dobry wyciąg pomoże nie? Bardziej chodzi chyba o hałasy. Co byście oddzieliły? Bo najlepiej jest zrobić półotwartą tak, aby zasłonić wszelkie zlewy, sprzęty AGD(te głośne mam na myśli typu zmywarka, piekarnik, mikrofala), a otwartą przestrzeń zostawić na bar, okno lub stół. Ja nie gotuję, ale nie chciałbym, aby ktoś siedział tam zamknięty czasem kilka godzin. Ale jak ktoś lubi, to w sumie czemu nie….

- często w kuchni zostawiamy cokolwiek na wierzchu- to zostaje w kuchni a nie w salonie

dla mnie jest tak ładniej i przyjemniej no i wygodniej też bo kuchnia nie musi być zawsze w stanie idealnym- garnek może zostać na wierzchu

zasada

09kwietnia17

A wiec wtrace co nieco,choc dopiero buduje,ale troche juz na swiecie zyje i pare mieszkan/domow “przerobilam”(kolejnosc przypadkowa):

-nigdy w zyciu kuchenki w rogu,a nie daj Boze zaraz obok niej przylegajacego zlewu-nieporeczne

-tylko i wylacznie kuchnia zamknieta lub taka z mozliwoscia zamkniecia jak mam na to ochote(jakies drzwi przesuwane)-nie cierpie blakajacych sie po domu zapachow(a wierzcie,az na gorze zalatuje),glosnego czajnika i innych urzadzen chodzacych glosno,ze dzieci podglasniaja telewizor

-dla mnie super sprawa podzielenie domu na parter(strefa dzienna)i gora(poddasze lub pietro)-strefa nocna.Nie rozumiem zwolennikow parterowek,a raczej ich argumentow o bieganiu po schodach. Mieszkalam w domu z pietrem i to bez lazienki na dole i tak naprawde biegalo sie do gory tylko do lazienki(masakra swoja droga).Gdyby nie ta lazienka na gorze,to tylko spac by sie tam chodzilo do sypialni,bo cale zycie toczylo sie na dole. Bieganie po torebki itp? Wszystko mialam w przedpokoju na dole. Ostatnio ogladalam kuchnie i tak mi wpadlo do glowy,ze skoro juz piekarnik musowo musi byc na takiej wysokosci,co by sie nie trzeba schylac,to pewnie niedlugo zmywarki beda montowane na takich wysokosciach, bo raczej tez czesto uzywane i schylac sie trzeba…To taka mala dygresja na temat schodow. Jak ktos wspomnial,odrobina ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodzila. Jak zniedoleznieje za kilkadziesiat lat, to moze zmienie zdanie,ale narzaie-sorki,ale mam takie u mnie jako minus podał bym trochę małą kotłownię ale i z taką jak mam udręki nie będzie, suszarkę będę miał w osobnym pomieszczeniu jak pralka, bedzie trzeba chodzić z łazienki do garderoby, wysoki taras 50cm, wolał bym niżej

plusy to:

- dwie garderoby

-spiżarka

-gabinet do papierkowej roboty

- podłogówka na całym dole

-cyrkulacja

- brak balkonów (balkony francuskie)

- narożne okno w kuchni

- narożne okno tarasowe 6m x 2,30m

zrobił bym kilka gniazdek elektrycznych bo w paru miejscach przydało by się

te plusy i minusy bardzo uogulnione ze wzgledu na to ze jestem montaż klimatyzacji Warszawa na etapie wykończeniówki i wielu rzeczy nie dostrzegam jeszcze

-jak mozna zyc bez zmywarki? mozna,ale strasznie sie przy zmywaniu nieraz miesem rzuca,ze stoje przy tym zlewie i stoje…

-nie jestem pewna co do usytuowania pralni-jak by jej nie rozplanowac,to z praniem trzeba sie przejsc-jak nie z brudnym to czystym,no chyba ze sie ma parterowke,to problem odpada(o,to moze byc jakis argument za parterowka,ale ja lubie jednak 2 kondygnacje)

-zadnych chromowanych rzeczy(chyba ze sie pracuje w daktyloskopii i ma zboczenie zawodowe ze zdejmowaniem odciskow palcow)

-zadnych wykladzin,szczegolnie bordowych i granatowych

-panele-raczej nie,smugi non stop,paprochy,zreszta temat wielokrotnie walkowany

-kanapa skorzana czarna-zdecydowanie tak!szczegolnie przy malych dzieciach-po 5 latach wyglada jak nowa,a nie pamietam substancji,ktora by na niej nie zostala wylana w przeciagu tych lat.Fakt,byla specjalnie impregnowana fabrycznie i raz na tydzien impregnuje ja preparatem do skor,ale bardziej chyba ze wzgledu na cudny zapach tego srodka niz z potrzeby

-sosnowe meble-i tak i nie.Nie stolom i krzeslom(bo juz dzieci zajechaly,ale sie podreperuje i bedzie na przyszly taras),reszta mebli jak najbardziej.na pewno lepsze niz tanie i tylko w sklepie ladnie wygladajace meble ze sklejek…

-tak meblom debowym(stolik kawowy)-troszke naolejowac od czasu do czasu i “funkiel-nowka”

-nie kafelkom,jesli nie ma pod nimi ogrzewania podlogowego,na podlogowke coraz bardziej sie przekonuje,bo chodzilam u znajomych i jest tak przyjemnie w nogi…

Chyba na dzisiaj sie wyeksploatowalam, pozno sie zrobilo,jak cos mi wpadnie do glowy jeszcze,to nie omieszkam napisac

Pozdrawiam i dzieki za kilka naprawde cennych uwag,szczegolnie te o kafelkach i fugach-bezcenne.

kubatura

16stycznia17

Oszczędności na kominach (odpadna mi 2, bo piec bedzie z zamknięta komorą), oraz innych elementach wentylacji grawitacyjnej (nawiewniki, dachówki wentylacyjne i takie tam)18,5 to duzo. U siebie z GWC rurowym (40 m.b.) wyszło chyba z 13, w zasadzie bez wlasnej pracy.

Dom kubatury ok. 800 m3. W każdym razie jeszcze nie mieszkam, ale próby liczenia okresu zwrotu się nie powiodły, bo wchodziłem w lat kilkadziesiąt, a to bez sensu. Natomiast na pewno są oszczędności podczas budowy, bo odchodzą kominy, nawiewniki w oknach, stopy pod kominy etc.

Komfort bez 2 zdań. Po wejściu do środka, czuć tylko, że cieplej, natomiast żadnych zapachów czy wilgoci (nawet w okresie budowy).

oszczędności na preparatach grzybobójczych i innych wspomagaczach przy ataku grzybów,

oszczędności moich nerwów, które teraz (przez okres zimowy) są nadwyrężane przez (niewielki, ale jednak) pojawiajacy się od czasu do czasu grzybek

policzyłem to z bilansu w moim “exelu”.

wychodzi 21% oszczędności stosując GWC+reku, przy 33% kubatury wymiany powietrza. Daje to kwotę 445 zł/sezon.

Od tych oszczędności należy odjąć koszty pracy wentylatorów.

Oszczędności na ogrzewaniu tez przewiduję, zwłaszcza, że duzo wietrzę, ale dla osób, które nie czują takiej potrzeby to nie bedzie tak dużo.

strefa

16stycznia17

Ktoś może mi powiedzieć ile płaci za gaz (może być z podgrzaniem c. w. u.) w domu z rekuperatorem? uprzejmie proszę o podanie powierzchni użytkowej, ilości zamieszkujących osób, i kwoty za cały sezon grzewczy.  obawiam się że nawet przy używaniu te 18.5 kzł się nie zwrócą nawet za 20 lat. Jakie oszczędności ?

Jeśli reku z wymiennikiem krzyżowym to ok. 60-70% na wentylacji. Jeśli przeciwprądowy to ok. 85%.

Wentylacja to ok. 1/4 bilansu budynku ( koszty ogrzewania ).

Do tego koszt pracy wentylatorów ( energia el. ).

Czy się zwróci i kiedy ?

hmmm.Mnie przy własnej całkowitej pracy kosztował 8.000 z wymiennikiem krzyżowym - z czego prawie 3.000 to rury do czerpni - 25 metrów. Chyba jest tak jak mówią wszyscy, że wielkich oszczędności mieć nie będziesz. Tu są dwa komforty - jeden w zimę - brak zimnego powietrza grawitacyjnego i suche okna w czasie wielkich mrozów oraz drugi w lato czyli niewielka klimatyzacja. Niewielka ale zawsze. Jeżeli chcesz porównać zużycie gazu - to kilka spraw: powierzchnia 233 m kubatura 1100, ściana 1 warstwowa 42 cm, okna 1.1 osób do cwu 5, piec kondensat buderusa. Więc średnia klimatyzacja Ursynów w styczniu i w lutym to 15m na dobę (jest tak wiele czynników mających wpływ na zużycie gazu - to jeszcze jeden temperatura wewnątrz wszystkich pomieszczeń 21,5 stopnia - bez wyłączania stref)

Zwrócić to si może coś z inwestycji, wkładu na konto albo włożonej pracy własnej ( zawodowej ).

Bardziej mówimy o komforcie i najwłaściwszej alokacji dostępnych środków w budowę domu. A te wiadomo, są ograniczone.

straszna jakaś ta kwota - chyba chcą cię naciąć na grubszą kasę …..

U siebie jak liczyłem czy warto mieć kondensata, to okres zwrotu wychodzi na poziomie 10 lat, jeśli za kondensata dodatkowo dopłacę 3 kzł, a ty masz 18.5 kzł

pytam ponieważ zastanawiam się bo zaśpiewali mi za całą instalacje (z g.w.c.) 18 500 zł [materiały 15000 + robocizna 3500], (dom 170 m2 + garaż 20 m2 + piwnica 100 m2, 5 osób) i zastanawiam się czy to mi się kiedykolwiek zwróci… (oczywiście o niekwestionowanych korzyściach z “kontrolowania” wentylacji nie wspominam)

głos

16stycznia17

Mam zrobioną wentylację i nawiew w kotłowni jak pokazują rysunki. Zastanawiam się czy do nawiewu można dorobić kanał wentylacyjny pod sam kocioł gazowy gdzie jest zasysane powietrze. Czy ktoś ma u siebie takie rozwiązanie, jaki przekrój przewodu, itp. może lepiej zastanowić się nad rozproszeniem nawiewanego powietrza co spowoduje, że nie będzie napływające powietrze tak odczuwalne jak w przypadku wąskiego strumienia… coś w rodzaju nawiewnika sufitowego tylko założonego na ścianę - pozwoli rozproszyć strumień powietrza… może warto spróbować nie mam zadnej went. grawitacyjnej w kotlowni, mam kondensata, odbior kominiarski zaakceptowal to,takie sa przepisy…. Podobnie, w salonie , gdzie mam kominek z pw ,nie mam went.gawitacyjnej….Calosc hula 3 sezony,jest dobrze, zadnych przeciagow, zaciagow pow. do i z kominka….. Jestem ciekawa czy znajdzie sie ktoś kto ma już went.mech z reku i nie poleca tego rowiązania?. Najwięcej chyba będą mogły powiedzieć osoby, które używają takiej went od kilku lat i głównie na takich opiniach mi (i pewnie wielu innym) zależy. Będziemy wdzięczni za wszyskie głosy. Myślę że nikt się taki nie znajdzie.

No chyba że spieprzona instalacja, ale tego chyba nie bierzesz pod uwagę ? odradzać mogą ci którym wm instalowali “fahofcy” i niestety takich nie mało, jedynymi faktycznymi wadami wm które mi przychodzą do głowy są pobór prądu i wysoka (na pierwszy rzut oka) cena

Ja mam i polecam, podnosi komfort życia i załatwia wiele problemów. Jeśli sie nie znajdzie to możemy sie tylko cieszyć i łatwiej podejmować decyzję o zrobieniu went.mech. Może i jest to kolejny wątek ale tu pytam nie o zalety, bo o tym rzeczywiście jest dużo ale o wady. Jak juz wspominałam wcześniej interesują mnie głównie opinie osób , które już od dłuższego czasu używają went.mech i za takie będę szczególnie wdzieczna.

No ale tu już wszystko co trzeba napisano, nie wiem po co kolejny wątek ,,,

wcinki

23października16

Chciałem się poradzić lepiej zorientowanych w kwestii wyceny. Rurę mam tuż obok działki, więc do pociągnięcia jest jakieś 6 metrów. Projekt mam, dostałem też wycenę od potencjalnego wykonawcy (kwoty w zaokrągleniu):

Masz rację studni nie robiłem. Ale nawet przy uwzględnieniu ceny studni zapłaciłbym:

Materiał+ praca 1800 (wg tego co ja zapłaciłem w swoim przypadku -12m rury, wcinka, zasuwa, licznik itp, peszle + robota + koparka)

Studni 1850 (wg tego co podałeś)

Geodeta 500 (wg tego co ja zpłaciłem)

Montaż studni 500

Razem 4650zł

Razem: 4400 zł netto (5400 zł brutto), w tym:

Niestety nie powiem Ci ile - ponieważ płaciłem za całość 5.500 zł .Kopali dosyć głęboko -ok 2 m, i cały materiał był wliczony w cenę .Robili to ci sami kolesie co pracują w wodociągach - na czele z kierownikiem.

- materiał: 2600 zł (w tym 1850 zł studnia wodomierzowa, 750 zł reszta)

- inwentaryzacja geodezyjna: 500 zł

- robocizna: 1300 zł (w tym 400 zł odwodnienie wykopów, 500 zł montaż studni wodomierzowej, 400 zł reszta)

Wydaje mi się, że drogo. Ja za 12 metrów rury, zrobienie wcinki do wodociągu, zrobienie zasuwy zapłaciłem 1800zł (materiał + robocizna). Geodeta zdarł 500. Projekt przyłącza drugie 500. Razem 2800. -u mnie 100 m. rury + studzienka wodomierzowa z włazem+ wodomierz + kran na powierzchni + podpisane odbiory + 5.500 zł A robiłeś studnię wodomierzową, czy nie miałeś takiego wymogu? Bo w całej tej zabawie najwięcej kosztuje szczelna studnia. Płaciłeś dodatkowo za koparkę, czy wszystko już w cenie? Ja buduję pod Warszawą, więc jestem przygotowany na ceny “premium”, ale wydaje mi się jednak trochę za drogo. Z drugiej strony wszystkie elementy z osobna wyglądają w miarę sensownie, więc trochę nie wiem co myśleć.

wynik

23października16

Mam następujący problem. Dwa lata temu wykonałem tak zwane przyłączę kanalizacyjne ( od instalacji istniejącej w drodze do pierwszej studzienki licząc od domu ). Dowiedziałem się w  ZWIK-u, że oni nie przejmą ode mnie tego przyłącza i to ja będę właścicielem. W związku z tym, że moja rura przebiega w gruncie państwowym Urząd Miasta w obciążył mnie opłatą dzierżawy gruntu. Napisałem do UOKiK, który odpisał iż oni już się takimi rzeczami nie zajmują ponieważ jest to sprawa pomiędzy osobą prywatną ( indywidualną ) a nie społeczeństwem czy jakoś tak, dodali że mogę się udać do Miejskiego Rzecznika konsumentów w Łodzi. Tam z kolei dowiedziałem się że jest to urzędnik opłacany z pieniędzy miasta i że nie może występować przeciwko spółce należącej do miasta. Po prostu mur nie do przebicia. Po skardze do prezydent miasta pan Rzecznik Konsumenta przedzwonił do nas i poinformował nas że należy z tym problemem zgłosić się do Łódzkiej Spółki Infrastrukturalna, ponieważ to oni są właścicielami kanalizacji. Napisałem oficjalne pismo do Łódzkiego ZWIK orazSpółki Infrastrukturalnej powołując się na orzeczenie Sądu Najwyższego z 2007r, na artykuł 31.1 ustawy z dnia 7 czerwca 2001 o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków a także na art. 49. Kodeksu Cywilnego. Z obu instytucji dostałem informację, że zgodnie art. 2 punkt 5 z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków stwierdzili że przyłącze jest to odcinek łączący wewnętrzną instalacje ( czyli odcinek łączący budynek z pierwszą studzienką licząc od domu ) z siecią kanalizacyjną znajdującą się w drodze. Art.2

5)przyłącze kanalizacyjne -odcinek przewodu łączącego wewnętrzną instalację kanalizacyjną w nieruchomości odbiorcy usług z siecią kanalizacyjną, za pierwszą studzienką, licząc od strony budynku, a w przypadku jej braku do granicy nieruchomości gruntowej;
6)przyłącze wodociągowe -odcinek przewodu łączącego sieć wodociągową z wewnętrzną instalacją wodociągową w nieruchomości odbiorcy usług wraz z zaworem za wodomierzem głównym;

Pomocny może tu być wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13 grudnia 2011 r. (VI ACa 870/11), w którym stwierdzono, że odcinek przewodu kanalizacyjnego łączący wewnętrzną instalację kanalizacyjną w nieruchomości odbiorcy z istniejącą siecią kanalizacyjną, w części leżącej poza granicą przyłączanej nieruchomości gruntowej, nie jest przyłączem, tylko urządzeniem kanalizacyjnym, oraz że sfinansowanie budowy sieci kanalizacyjnej do granic nieruchomości odbiorcy lub do położonej na niej studzienki obciąża przedsiębiorstwo.

Sąd Najwyższy. W uchwale z 13 września 2007 r. (sygn. III CZP 79/07) uznał, że odcinek poza granicą posesji jest urządzeniem kanalizacyjnym, za które płaci przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne. Zauważył też, że literalna wykładnia art. 2 pkt 5 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę nie pozwala na jednoznaczne rozstrzygnięcie wątpliwości, czy przyłączem kanalizacyjnym jest odcinek przewodu między studzienką (granicą nieruchomości) a budynkiem, czy też między studzienką (granica nieruchomości) a siecią kanalizacyjną. Przyjmując swoistą wykładnię celowościową przepisu, sąd uznał jednak, iż odcinek przewodu łączącego sieć kanalizacyjną z nieruchomością, w części leżącej poza granicą tej nieruchomości, stanowi urządzenie kanalizacyjne.

Za rurę od granicy do studzienki lub rury w drodze muszą ci zwrócić.
Poślij im kolejne pismo i powołaj się w nim na powyższe przepisy oraz iż w przypadku odmowy zwrócisz się na drogę sądową i zobaczymy co ci odpowiedzą.
Sądzić się na pewno nie będą chcieli ……
To co słyszałeś to pewnie jakieś plotki nie poparte niczym bo nie sądzę aby późniejsze wyroki sądów były sprzeczne z wcześniejszymi .
Ja u siebie kłopotów nie miałem bo mi w warunkach przyłączenia określili że zwrócą a że sieć akurat budowali za kasę z Unii to dopisali przykanalik do granicy do planów.
Samo to że mi napisali że zwrócą to już daje do myślenia bo jakby byli pewni swego to by tego nie napisali.
Jedynym problemem jest to ile ta część przyłącza jest warta bo sądzenie się o koszt do 1 - 2 tyś zł jest głupotą i jedynie możesz powalczyć w piśmie do Urzędu miasta o tą dzierżawę.

Znów w różnych artykułach i forach otrzymuję zupełnie odmienne zdanie gdzie teoretycznie odcinek wybudowany przeze mnie od pierwszej studzienki do instalacji istniejącej w drodze powinna przejąć Łódzka Spółka Infrastrukturalna. Chciałem się dowiedzieć od Was jak w rzeczywistości wygląda sprawa w Polsce, czy musicie budować na własny koszt pogotowie wodociągowe ?

Może ktoś z Was walczy w Sądzie i może się wypowiedzieć czy udało się coś wywalczyć, bo słyszałem że od 2014r sporo jest dla nas niekorzystnych wyroków.

zbiornik

26lipca16

Dwa (N) reduktory ustawione tak, że jeden podaje ciśnienie wyższe jak ten drugi.

Kilka zaworów zwrotnych.

Jak jest woda w zbiorniku, to hydrofor (oczywiście, zabezpieczony przed suchobiegiem) podaje ciśnienie wyższe jak z wodociągów.

Wtedy zawór zwrotny na rurce z wodociągów jest ZAMKNIĘTY. Dociśnięty ciśnieniem hydrofora.

Tak właściwie, to nastawą reduktora ciśnienia na układzie hydrofora.

Woda rurzana nie popłynie. Popłynie jedynie ta ze zbiornika.

Zapominasz o jednym aspekcie trzymania 10 m3 wody z deszczu w szczelnym zbiorniku - przecież ta woda zbiera ze sobą wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. Dawno minęły czasy gdy deszczówka była “najczystsza”. Teraz zawiera ona pyły z powietrza (także metale ciężkie), brud z dachu, a jak jakiś ptak na ten dach narobi to też to wszystko spłynie do zbiornika. A tam wszelkie bakterie i inne żyjątka już sobie urządzą dobre warunki (wilgotno, ciepło) do rozwoju… I teraz jeśli ta woda ma służyć do podlewania to nie wrzucisz tam chloru, a jak do użytkowania “na równi” z miejską - to nawet po chlorowaniu jej walory użytkowe mogą być wątpliwe.

Jak wody w zbiorniku braknie, to nie będzie czym TEGO ciśnienia wypracować, a wtedy poprzez zawór zwrotny popłynie woda miejska. Rzeczywiście muszę jeszcze rozwiązać temat oczyszczania deszczówki zanim trafi do zbiornika.

Chciałem właśnie założyć jakieś filtry przed wlotem do zbiornika.

Czytałem również kiedyś o układzie, który miał zamontowane w rurze szczelne lampy UV ale to chyba do mnie nie przemawia specjalnie.

Rzeczywiście posiadanie takiego układu ma swoje wady, ale zalet parę również ma.

Jeżeli chcę tą wodę używać min. do podlewania to nie za dobrze jest pakować jakąś chemię do zbiornika.

Może są jakieś tabletki, szybko się rozkładające i np za 24 h można już tym podlewać ogród?

ABY NIE NAPEŁNIĆ NIĄ ZBIORNIKA trzeba na układzie hydrofora TEŻ dać zawór zwrotny.

Wtedy ciśnienie sieci miejskiej go zamknie a woda pojawi się tylko w rurkach układu domowego.

pokolenie

28lutego16

Ja też byłem przeciwnikiem ustroju jaki był w PRL, ale czynnie nie działałem . Stan wojenny z jednej strony przyniósł ulgę, że jednak nie będzie wkroczenia wojsk RWPG i gorącej wojny (dużo gorszej niż na Węgrzech ), a z drugiej strach, jak sytuacja się rozwinie (i strachem o los moich bliskich bo nie byłem pewien czy zdążyli wyjechać do Szwecji) .

Jednak już pierwsze tygodnie stanu wojennego uspokoiły mnie, że władza nie zamierza spacyfikować ludzi i działa w „rękawiczkach”. Gdy mimo oskarżenia mnie o działania przeciw władzy przez mego kierownika (a tego powodu znalazłem się w grupie ludzi przeznaczonych do internowania) zobaczyłem, że sprawdzono fakty i nie dano wiary partyjnemu łobuzowi poczułem się w miarę bezpiecznie. Zobaczyłem, że ci co przejęli władzę wcale nie wspierają partyjnej ekstremy i wyraźnie zależny im na unormowaniu sytuacji.

Piszący tu Witold dobrze pokazuje, że mimo to wszyscy oklapli i kompletnie zniechęceni nie angażowali się zupełnie w jakiekolwiek działania. Bardzo trafnie sformułował „Rok kompletnej beznadziei. Nikt już w nic nie wierzył” ja też to tak widziałem. Znajomi ukrywali przywódców solidarności, którym udało się ochronić od aresztowania.imo, że ja pokój zagadek Warszawa tam wyraźnie napisałem że o żydach u niego pisać nie będę, pytam po co, skoro wiesz, że piszę przykładowo tu. Możesz się gorączkować i złościć , ale prawdy nie zmienisz Żydów potomków plemienia z Palestyny jest obecnie na lekarstwo wśród żydów, którzy od nich przejęli wiarę Mojżeszową.

Większość żydów europejskich pochodzi od Chazarów– ludu koczowniczy pochodzenia tureckiego. „W 740 AD Chazarowie oficjalnie przyjęli judaizm. Sto lat później zostali pokonani przez przybywające ludy słowiańskie i rozproszeni na tereny Europy środkowej, gdzie byli znani jako Żydzi” tak stoi w American People’s Encyclopedia .

The Jewish Encyclopedia:

„Chazarowie, nie-semicki, azjatycki, mongolski lud plemienny, przybył do Europy Wsch. około I w., jako naród przeszli na judaizm w VII w. przez rozwijający się naród rosyjski, który wcielił całą populację chazarską, i który wyjaśnia obecność we wsch. Europie wielkiej liczby mówiących jidysz Żydów w Rosji, Polsce, Litwie, Galicji, Besarabii i Rumunii.”

Ale nadziei na zmianę systemu nie było żadnej.

Widać było, że jest jakiś konflikt z władzą wojskową części aparatu partyjnego. Jednak widziałem wyraźnie, że ekstrema partyjna nie jest dopuszczana do władzy.



info

This is the about text